Rambo w spódnicy - Colombiana
Olivier Megaton (reżyser) chyba kupił scenariusz przez internet płacąc za niego smsem. Ten z kolei napisali Luc Besson oraz Robert Mark Kamen. Sądząc po ich dorobku mają spore doświadczenie w pisaniu sensacyjnych głupot z naciskiem na maksymalne uproszczenie fabuły. Spokojnie można obejrzeć początek i koniec filmu, reszty da się domyślić. Colombiana jest istną krzyżówką "Rambo", z "Karate Kid". Na jednego widza w kinie przypadało chyba pięć karabinów maszynowych i co najmniej dwie dziewczyny z nogami do samej ziemi. Rzecz jasna aktorzy chodzili z minami na styl Stallone. Jak by tego było mało sądzili chyba że skoro zrobią wredne miny to już grać nie muszą, bo wyraz twarzy wyrazi wszystko czego widz oczekuje.
Cataleya Restrepo (Zoe Saldana) już od najmłodszych lat wykazuje niespotykany wprost spryt. Jest też szybsza od całej bandy kolumbijskich mafiozów więc kiedy jeden z nich zabija jej ojca postanawia się zemścić. No i mści się przez całe półtory godziny filmu. Cataleya wyrosła na piękną kobietę, a sztukę zabijania opanowała do perfekcji. Stała się szybsza od niejednego olimpijczyka, potrafi strzelać z dwóch karabinów naraz a w walce wręcz pokonała by pewnie Jacki Chana. Oczywiście jej głównym celem jest mafiozo który zlecił zamordowanie jej ojca, nie potrafi go jednak odnaleźć więc kolejno morduje wszystkich kolumbijskich przestępców którzy tylko jej się nawiną.

Aby powstrzymać falę zbrodni do akcji wkracza policja, FBI, CIA, S.W.A.T i kolumbijska mafia. Nietrudno się domyślić że Cataleya jest sprytniejsza więc z łatwością pokonuje wszelkie przeciwności losu i w końcu dociera do swojego celu. FBI przez cały film jest bezradne bo mimo techniki komputerowej z przyszłości agenci nie są szczególnie rozgarnięci. Śledztwo prowadzą według książkowych metod a wszystkie fakty zakładają z góry. Do tego warto dodać że mimo przyszłościowych komputerów monitoring jest raczej z przed epoki, a kratki wentylacyjne w celach nie są w żaden sposób zabezpieczone. Tym sposobem powstaje zlepek absurdów i dziur w scenariuszu.
Jedyne co można pochwalić to nie taką najgorszą muzykę, montaż i efekty specjalne. Te były całkiem niezłe chociaż pewnie nie zapadną w pamięć. Film w którym nad wyraz piękna zabójczyni sama pokonuje chyba z setkę mafiozów wydaje się śmieszny i absurdalny. Aż dziw bierze że ktoś to jeszcze produkuje. Dojrzewającym chłopcom pewnie się spodoba, piękne kobiety, tona amunicji a od czasu do czasu jakieś boom. No cóż, co kto lubi – osobiście raczej odradzę tę produkcje. Zwyczajnie szkoda czasu.
Tekst zamieszczony również na moim blogu
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook