Nieściszalni
Jakoś tak mam, że uwielbiam filmy przesączone muzyką. Muzyką niekoniecznie pracującą na tło. Nieściszalnych więc pominąć się nie dało, zapowiadało się aż za dobrze, recenzje, opinie i cała masa pochlebnych plotek krążących po sieci.
Film nie zawiódł pod żadnym względem. Ciekawe inne kino odbiegające troszkę pomysłem od większości produkcji. Muzyka w filmie zagrała właściwie główną role. I to muzyka w szerokim znaczeniu. To że można zagrać na wszystkim żadnym odkryciem nie jest, natomiast terroryzowanie miasta różnego rodzaju dźwiękiem to już zupełnie inna historia.
Właśnie o muzycznych przestępcach film opowiada. Kilku muzyków postanawia dać koncerty w dość nietypowy sposób. Nietypowy bo zarówno miejsca jak i instrumenty na których grają normalne nie są. Terroryzują więc miasto różnego rodzaju dźwiękami. Rzecz jasna cały proceder legalny nie jest. Policja ma co robić, a całą sprawę prowadzi policjant który jak na ironię jest totalnie głuchy na jakąkolwiek muzykę.
Już po kilku scenach da się w pewien sposób polubić twórców tej niecodziennej muzyki. W zasadzie nie wiadomo co nimi kieruje i jaki jest główny cel całego przedsięwzięcia. Jest misja i już. W zupełności to wystarcza, wszelkie głębsze wyjaśnienia wydają się być zbędne. Policjant który jest równie zabawny jak głuchy na muzykę też swoją osobą nie zniechęca, wręcz przeciwnie, wywołuje pozytywne emocje.

Film jest wręcz pozbawiony negatywnych odczuć, bije pozytywizmem, a cały seans mija z uśmiechem na twarzy. Spodziewałem się średniej realizacji, przeciętnej gry aktorskiej…. Nic z tych rzeczy! Zagrany na przyzwoitym poziomie, realizacja, montaż równie dobre jak i sam pomysł. Nie pozostaje nic innego jak tylko pogratulować twórcą doskonale zrealizowanego filmu.
Kino godne uwagi, może troszkę odmienne więc nie wszystkim do gustu przypadnie. Jak to ugryźć? Trzeba zobaczyć, posłuchać. Zdecydowanie polecam.
Tekst zamieszczony również na moim blogu
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook